 |
Rosiewicz w San Francisco Bay Area czyli Narodziny Piosenki "San Francisco Story"
W dniu 9 września 2005 roku miałem wyjątkowy zaszczyt być świadkiem narodzin
nowej piosenki Andrzeja Rosiewicza "San Francisco Story". Stało się to z okazji
pobytu tego sławnego piosenkarza w San Francisco Bay Area i jego koncertu w pięknej
sali widowiskowej we Fremont.
Kiedy jechałem na lotnisko, aby zaopiekować się artystą podczas jego pobytu w Bay Area,
nic nie wskazywało na początek wielkiej przygody. Ponieważ samolot pokonał trasę z NYC
szybciej niż przewidywano, po odebraniu bagażu Andrzej Rosiewicz miał trochę czasu. Kiedy
się pojawiłem, coś zawzięcie pisał w swoim zeszyciku z pomarańczowymi okładkami. Po przywitaniu
wyjaśnił, że przelot do San Francisco dał mu natchnienie na nową piosenkę - balladę o San
Francisco Bay. Miał już napisaną pierwszą zwrotkę.
Podczas jazdy do domu powspominaliśmy stare czasy, kiedy występował przed wielotysięczną
publicznością, m.in. w Sali Kongresowej i potem na Festiwalu Piosenki Zakazanej. Nawet
podczas jazdy nie rozstawał się ze swoim zeszycikiem i cos tam od czasu do czasu dopisywał. Kiedy
podjechaliśmy pod dom, przeczytał mi już drugą zwrotkę. Po kolacji i dalszych wspomnieniach o spotkaniach
w klubie studenckim Stodoła w Warszawie (miał tam próby tańca stepowania z występującymi z nim
bliźniaczkami - Ewą i Jadzią, a zdjęcia robił Sławek Lewandowski), udał się do pokoju gościnnego i jeszcze
długo paliło się światło. Jak się później okazało, pisał dalsze zwrotki nowej piosenki.
Przy śniadaniu zrobiliśmy plan dnia, kończacego się koncertem o godzinie 20. Artysta nie
rozstawał się z zeszycikiem ani na chwilę. Zapytał o gitarę. Była potrzebna do akompaniamentu nowej
piosenki, którą Andrzej Rosiewicz postanowił wykonać na wieczornym koncercie. Pomysł wydawał mi się nierealny,
ale stwierdziłem, że chyba artysta wie co robi. Do planu dnia doszło więc znalezienie i pożyczenie
odpowiedniej gitary. Zaraz po śniadaniu usiedliśmy do komputera i przepisałem podyktowany przez
artystę tekst (zapisy w zeszyciku mają postać falowanych linii, z których nie sposób cokolwiek odcyfrować).
Z wydrukowanym już tekstem artysta zaszył się w łazience i długo śpiewał. Widać, że śpiewanie przy
goleniu i w kąpieli nie zawsze jest tylko rozrywką. Tutaj było to wielką pracą twórczą, tekst przeistoczył
się w melodyjnie brzmiącą balladę. W tym czasie wykonywałem telefony, aby pożyczyć odpowiednią gitarę.
Po odebraniu Eryka i Kingi ze szkoły pojechaliśmy w pośpiechu zobaczyć co nieco w San Francisco. Czas się
kurczył w zastraszającym tempie, a gitara była na drugim końcu miasta. Artyści dysponujący gitarą, Piotr i Waldemar,
dzięki technice telefonów komórkowych, mogli podrzucić nam gitarę w odpowiednie miejsce na trasie przejazdu
z San Francisco do Fremont. Pierwsze wykonanie ballady o San Francisco Bay nastąpiło w samochodzie z napisem
www.PoloniaSF.org, jadącym na południe na autostradzie 101 w rejonie lotniska San Francisco. Wszystko zostało
utrwalone na video za pomocą profesjonalnej kamery i być może będzie wyprodukowany reportaż o tym jak powstawała
ta piosenka. Andrzej Rosiewicz przećwiczył "San Francisco Story" z gitarą wiele razy. Po dotarciu do sali koncertu,
w czasie próby, powstał pomysł nagrania tej piosenki na CD i zaśpiewaniu jej na koncercie bez rozproszeń jakie powoduje
jednoczesne granie i śpiewanie zupełnie nowego tekstu i zupełnie nowej melodii. Tak też zostało to zrobione.
Publiczność bardzo dopisała. Sala była prawie pełna. Nowa piosenka została przyjęta gromkimi brawami. Rosiewicz
przedstawił bogaty nowy repertuar, nawiązujący barwnie do obecnej sytuacji politycznej w Polsce. Dawno nie było
w Bay Area imprezy rozrywkowej, na której w pieknej sali widowiskowej bawiło się kilkaset osób. Pomysłodawcą zaproszenia
Andrzeja Rosiewicza do San Francisco był Grzegorz Worwa, a wykonawcą i realizatorem piszący niniejszy tekst,
Edmund Lewandowski.
|
 |





|